Wieś i miasto

Ulice i budynki

Zagłada Kalisza

       Plac św.  Józefa ze  sterczącym pośrodku pomnikiem-rosyjsko-pruskiej przyjaźni spustoszony całkowicie. Poza  kirchą luterską i przyległemi gmachami pojezuickiemi (dziś koszary) wszystkie domy, wypalone.  Ponuro jakoś sterczą okopcone ściany, wewnątrz puste zupełnie - kupa gruzów i popiołu na ziemi, resztki łóżek żelaznych, drutów telefonicznych – ówdzie jakiś dziwacznie pogięty przedmiot metalowy – to wszystko, co zostało z mieszkań. Dawna loża masońska – dwupiętrowy gmach z ładną  kolumnadą na froncie – w ruinie. Z całej kolumnady- sterczy jedna kolumna. Wewnątrz domu  wszystko zniszczone całkowicie. Ul. Warszawska, Marjańska, tak dawniej pełne ruchu i życia, ze swemi sklepami, zniszczone doszczętnie.  Wśród szeregu pogorzelisk, sterczy dziko jakoś wyglądający dom obywatela niemieckiego, p. Tschafke. Cukiernia Szauba – ognisko polityków miejscowych, dom Lesserów, miejsce narodzenia Asnyka , księgarnia, poczta zniszczone najzupełniej.  
      Nic się jednak nie da porównać z wrażeniem, jakiego doznaje ktoś, znający dobrze miasto, wchodząc na Główny Rynek... Ani jednego domu w całości! Rogowy dom, z dawną cukiernią Mejera – giełdą miejscową na Kalisz i Skalmierzyce, zburzony doszczętnie – kupa gruzów z wąziutką ścieżyną pośrodku, leżąca na ogromnej przestrzeni, to wejście w ul. Łazienną, na której również wszystkie domy, prócz Korpusu Kadetów i ostatnich przed paskiem kamienic, spalone. Na przeciwległym  rogu, wprost al. Kanonickiej, w ruinach ogromnej kamienicy Botkowskiego, uderza w oczy zawieszony nieomal w  powietrzu, skarbiec oddziału ryskiego Banku  - obok ruiny historycznej kamienicy, dawnego pałacu biskupów, domu, z którego w1806, jako  z głównej kwatery powstańczej jen. Dąbrowski wezwał Wielkopolskę na Prusaka przed  108 laty. Stara bursa jezuicka ze stylowemi sieniami i podwórzami, co na wiek XVI patrzała, front Dyrekcji szczegółowej, okopcony i zniszczony okrywa kupy gruzów.  Wewnątrz, staroświecki stylowy dom mec. Jeruzelskiego z bogatemi zbiorami  właściciela w ruinie, okaleczały Ratusz pokracznie sterczy trupiemi opalonemi murami... Szereg placówek młodego handlu polskiego: Ziółkowski, Biskupski, Gałczyńska, Kugo, Stitler, Przybylski - sklepy forsownie stawiane na modłę europejską, niedawno rozszerzone i ozdobione olbrzymiemi, jak na Kalisz, wystawami  - znikły zupełnie, gruzy i gruzy... Fabryka  Mystkowskiego i sklep jego  ogromny, szereg  sklepów "Pod Krakusem"  - jedną olbrzymią ruiną.... 
      […] Rzucam okiem na wypalone: Rozmurek, gdzie sterczy sieroco ocalona jakimś dziwnym trafem kamienica rej. Cybulskiego, ul. Złotą, spaloną częściowo, Kanoniczną; przechodzę ocalonemi od pożaru, choć widocznie splądrowanemi i zrabowanemi ulicami i poza kanałem Prosny,  w funkcjonującym dziś jedynym kaliskim sklepie kolonialnym p. Łukowskiego kupuję kilka sprawunków, mijam gmach szkoły realnej, przekształcony obecnie na szpital. Spalony nowiutki i ładny gmach Tow. Pożyczkowo-Oszczędnościowego, kościół reformatów, częściowo zburzony ,ostrzelany z powybijanemi od kul karabinowych oknami szpitali, wreszcie niedawno rozszerzoną  na tym miejscu ul. Wrocławską, gdzie jedynie dwa gmachy –willa Waigta i nowo budujący się Bank Handlowy ocalały...
     […] Na ogół, straty jakie poniósł Kalisz ,na  miliony trzeba obliczać... Spalona została najbogatsza  i najstarsza część miasta – prawdziwe City kaliskie – z największemi sklepami, magazynami...  Kilkaset (według prywatnych obliczeń 586) kamienic zniszczono i to zniszczono  w ten sposób, że  odbudowanie spalonych musi być poprzedzone przez zupełne rozebranie przepalonych całkowicie, choć sterczących murów.

J. Dąbrowski, Katastrofa kaliska. Opowieść naocznego świadka. 12 września 1914,
 

Galeria
Konstantynów Łódzki

Wraz z wybuchem I wojny światowej miasto stało się widownią krwawych walk o Łódź. 19 listopada 1914 r. Konstantynów trafił pod obstrzał artyleryjski, mieszkańcy byli zmuszeni do ucieczki. Po kilku godzinach ulice i domy przypominały rumowiska, także kościół ewangelicki padł ofiarą wojny. Kiedy mieszkańcy powrócili do miasta ich oczom ukazał się obraz nędzy i rozpaczy. 1/3 domów została zrównanych z ziemią, a z kościoła który niegdyś wybudowali ich dziadkowie nie pozostało nic innego jak  do połowy zwalone mury. W wyniku dzi­ałań wojen­nych dużym uszkodzeniom uległa także świątynia katolicka. Od 1921 roku zubożała ludność zaczęła intensywnie odbudowywać zniszczony kościół. Dzięki staraniom komitetu budowy kościół udało się wykończyć pod dach według projektu Józefa Kabana. Najwięk­szym przek­sz­tałce­niom uległo zwieńcze­nie wieży, dach. Przestrzeń wewnętrzną podzielono na trzy nawy, utworzono balkon okalający kościół. Budynek w stanie surowym poświęcono 30 grudnia 1923. Brakowało niemal wszystkiego, zimne i surowe ściany, żadnego podbicia sufitowego, nie było ani ołtarza ani ambony, chrzcielnicy czy ławek. W kolejnych latach, dzięki licznym ofiarom wiernych, stan kościoła krok po kroku zmieniał się.

www.swjozefrobotnik.pl

Galeria
Tarnopol

Maria Walewska 

1918 rok. Wspomnienia


Nasz wagon stał na jakimś bocznym torze, więc dopiero zbliżywszy się do dworca zobaczyliśmy, że jest on zupełnie zniszczony. Zostały tylko zewnętrzne mury, których nie zdążył strawić pożar. Szliśmy później ulicami, gdzie wszystkie domy były podobną ruiną. Gdzie indziej dobrze widoczne ślady pocisków, powybijane okna, czarne czeluście wypalonych pożarem sklepów. Domy całe i zamieszkałe były jak wyspy na tle ogólnego zniszczenia.

Galeria

Strona wykorzystuje pliki cookies dla lepszego dzialania serwisu.
Mozesz zablokowac pliki cookie w ustawieniach przegladarki.