Odbudowa państwa

Świt niepodległości

Wincenty Witos o przejęciu władzy w Galicji przez Polaków, październik-listopad 1918 r.

    W Galicji panował może jeszcze stosunkowo największy spokój. Tłumaczyło się to tym, że katastrofa armii austriackiej nastąpiła daleko od naszego kraju [mowa tu o rozbiciu armii austriackiej przez wojska ententy nad Pianą na forcie włoskim - przyp. red] i że  wojsko, którego w Galicji było bardzo wiele, trzymało zrywające się społeczeństwo w ryzach, a wszystkie żywioły ruchliwsze znajdowały się jeszcze w służbie wojskowej. Administracja galicyjska, jak dawniej otrzymywała rozkazy z Wiednia i spełniała je sumiennie. Z początkiem października nie czuć nawet było zupełnie tych wstrząśnień, po których miały nastąpić prawie nieznane w historii przewroty. [...]
    Niebawem odbyło się posiedzenie przedstawicieli wszystkich stronnictw parlamentarnych polskich. Na tym posiedzeniu upoważniano mnie, jako przewodniczącego najliczniejszego klubu parlamentarnego, do zwołania wszystkich posłów polskich z Galicji celem powzięcia postanowień wobec wypadków, jakie zaszły i jakich w najbliższym czasie należało się spodziewać. Posiedzenie zwołane zostało na dzień 28 października 1918 r. w Krakowie do sali magistratu [...]
    Posłowie stawili się prawie wszyscy. Obrady były gorące, niekiedy nawet burzliwe. Powód stanowiła różnica poglądów na utworzony przez Radę Regencyjną w Warszawie rząd Świeżyńskiego. Socjaliści twierdzili, że był to rząd jednostronny, złożony z samych zwolenników Narodowej Demokracji. Nie było również jednomyślności co do oznaczenia siedziby utworzyć się mającego ciała o charakterze tymczasowego rządu dla Galicji. Po długich sporach, już bardzo późną nocą, uchwalono rezolucję stwierdzającą, że ziemie polskie znajdujące się dotąd w obrębie monarchii austro-węgierskiej należą do państwa polskiego. Postanowiono dla tych ziem utworzyć Komisje Likwidacyjną, złożoną z 22 posłów, wybranych według klucza partyjnego, tudzież jednego przedstawiciela Śląska Cieszyńskiego.
   [...] Ta Polska Komisja Likwidacyjna miała objąć cały zarząd administracji państwowej w zaborze austriackim. [...]
    Tymczasem zaraz po manifeście cesarza Karola  wydanym 16 października, a zapowiadającym przebudowę Austrii na państwo związkowe, zebrali się ukraińscy politycy we Lwowie i utworzyli Ukraińską Radę Narodową [...] jako władzę naczelną. [...] Następnego dnia zjazd Ukraińców powziął uchwałę, domagającą się utworzenia państwa ukraińskiego ze wschodniej Galicji, Łemkowszczyzny, Bukowiny i północnych Węgier. Wezwał także Polaków i Żydów do obesłania tej rady swoimi delegatami, uznając przy tej sposobności Żydów za osobny naród. [...]
    Te wypadki, a w pierwszym rzędzie niebezpieczeństwo ukraińskie przyczyniło się do zgodnego natychmiastowego działania. Przejęto formalnie władzę cywilną i wojskową, wezwano ludność do zachowania porządku i spokoju, wojsko do poddania się rozkazom brygadiera Roji, który został zamianowany komendantem polskiej siły zbrojnej. Przejęcie władzy w całym kraju odbyło się spokojnie i bezkrwawo.

Wincenty Witos, Moje wspomnienia, Warszawa 1990, cz. II, s.5-7.

Komunikat sztabu generalnego Wojsk Polskich, Warszawa, 4 listopada 1918 r.

    Stacja kolejowa w Granicy była chwilowo zajęta  przez nieregularne bandy. Należy oczekiwać, że w ciągu dzisiejszej nocy wpadnie Granica znów w nasze ręce.
    Do klasztoru w Jasnej Górze przybył dziś oddział 2 p.p. W.P., do Dąbrowy Górniczej kompania podoficerska jako załogi.
    Lublin i Kraków otrzymają w ciągu dzisiejszej nocy załogę W.P. w sile 1 batalionu.
  Według obiegających wiadomości cesarz Karol został zraniony przez studenta i przyjechał do Żywca, a następnie ma odjechać do Balic ks. Radziwiłła.
   Lwów. We czwartek (31 X) rząd austriacki oddał zarząd w ręce Polaków, lecz na drugi dzień w piątek (1 XI) Ukraińcy w sile około 2-ch plutonów opanowali Lwów.
    Stacje kolejowe od Lwowa na wschód do Brodów włącznie zajęte są przez Ukraińców. Wojska ukraińskie są w austriackim uniformie i odróżnić je można kokardkach na czapkach o barwach narodowych ukraińskich. We Lwowie Ukraińcy rozbrajają wszystkich żołnierzy innych narodowości. Pociągi są zatrzymane i od jadących odbierają broń i amunicję. Na dworcu i w mieście odbywają się rabunki składów i magazynów. Na ulicach miasta leży dużo trupów. Pociągi z Krakowa nie przychodzą.

Dokument w zbiorach AGAD, Archiwum Lubomirskich z Małej Wsi, sygn. 1296, s.18.

Galeria

Zdzisław Lubomirski o spotkaniu z Piłsudskim (fragm.), Warszawa, 11-14 listopada 1918 r.

    Po przejechaniu się ulicami miasta komendant przekonał się, że miałem rację, twierdząc o ustaniu u nas okupacji. Ludność bowiem rozpoczęła już na dobre rozbrajanie Niemców, noszących wtedy, wszyscy prawie, czerwone kokardy. Piłsudski, przychylając się do mego zdania, zakomunikował nam, że w Berlinie rewolucja jest w pełni. Na ulicach żołnierze rozbrajają oficerów, zdejmując z nich odznaki. Do niego, będącego w mundurze legionowym, podeszli również żołnierze, widocznie zamierzając tak samo postąpić, lecz zauważywszy orzełka na czapce, zaniechali wszelkich czynów mówiąc: "Es ist ein polnischer Offizier".
    Na posiedzeniu u arcybiskupa omawialiśmy sprawę utworzenia rządu. Piłsudski był niezdecydowany, czując się nader trudnej sytuacji między prawicą i lewicą. My, regenci, oświadczyliśmy, że chociaż jesteśmy poglądów konserwatywno-monarchicznych, jednakże rozumiemy, że w chwili, gdy 28 tronów runęło (Rzesza Niemiecka), o takiej formie rządu mowy być nie może i pragniemy powołać rząd, który by był przyjęty przez wszystkie stronnictwa. Żadnej decyzji wówczas nie powzięliśmy. To samo było wieczorem na konferencji u p. Ostrowskiego.
    Od południa tegoż dnia, 11 listopada, zaczęły po ulicach miasta ciągnąć pochody socjalistyczne z czerwonymi sztandarami, żądając abdykacji Rady Regencyjnej i wznoszące okrzyki na cześć Piłsudskiego.  [...]
    Znając niepopularność wśród społeczeństwa Rady Regencyjnej i coraz wzmagająca się ku niej opozycję, a z drugiej strony rosnący coraz bardziej autorytet Piłsudskiego, zdecydowaliśmy się przekazać mu władzę nad wojskiem. Zaznaczam zresztą, że wtedy wszystkie stronnictwa od najskrajniejszej prawicy do lewicy żądały od nas oddania władzy Piłsudskiemu. Byłem przekonany, że podziała to nader dostatnio na wzburzone wówczas umysły. Dekret o nominacji brygadiera Piłsudskiego naczelnym wodzem podpisaliśmy 12 listopada 1918 r, w czwartek o godz. 5-tej po południu. Dekret ten był podpisany również przez Piłsudskiego dlatego, że w nim zobowiązał się utworzyć Rząd Narodowy, co stwierdził swoim podpisem.
    Widząc następnie, że podział władzy między Radą Regencyjną i naczelnym wodzem nie odpowiada duchowi czasu oraz coraz bardziej wzmagającą się popularność Piłsudskiego - 14 XI wydaliśmy drugi reskrypt, przekazując jemu pełnię władzy, również od warunkiem, że stworzy Rząd Narodowy. Tego samego dnia jednakże mianował premierem gabinetu Daszyńskiego, lidera PPS [Polskiej Partii Socjalistycznej - red.], człowieka partyjnego. Już jako człowiek prywatny udałem się natychmiast do Piłsudskiego, prosząc o wyjaśnienie jego decyzji. Oświadczył mi to dosłownie:
   "Byłem to winien moim przyjaciołom". Na tym się ta rozmowa skończyła.

Cyt. za: Rok 1918 we wspomnieniach mężów stanu polityków i wojskowych, Warszawa 1987, s. 203-204.

Galeria

Dekret Rady Regencyjnej (fragm.), Warszawa, 12 listopada 1918 r.

    Rada Regencyjna do Narodu Polskiego
    Wobec grożącego niebezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego, dla ujednostajnienia wszelkich zarządzeń wojskowych i utrzymania porządku w kraju, Rada Regencyjna przekazuje władzę wojskową i naczelne dowództwo wojsk polskich jej podległych Brygadierowi Józefowi Piłsudskiemu.
    Po utworzeniu Rządu Narodowego, w którego ręce Rada Regencyjna, zgodnie ze swymi poprzednimi oświadczeniami, zwierzchnią władzę państwową złoży, Brygadier Józef Piłsudski władzę wojskową, będącą częścią zwierzchniej władzy państwowej, temuż Rządowi Narodowemu zobowiązuje się złożyć, co stwierdza podpisem tej odezwy.

Cyt. za: Historia ustroju i prawa w Polsce 1772/1795-1918. Wybór źródeł, opr. M. Kallas, M. Krzemkowski, PWN, Warszawa 2006, s. 275.

Galeria

Dekret Józefa Piłsudskiego o najwyższej władzy reprezentacyjnej Republiki Polskiej (fragm.), Warszawa 22 listopada 1918 r.

    Na podstawie dekretu z dnia 14 listopada br. przedłożył mi p. Prezydent Ministrów uchwalony przez Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej projekt utworzenia Najwyższej władzy reprezentacyjnej Republiki Polskiej aż do czasu zwołania Sejmu Ustawodawczego.
     Zatwierdzając przedłożony mi projekt, stanowię, co następuje:
Art. 1. Obejmuję, jako Tymczasowy Naczelnik Państwa, Najwyższą władze Republiki Polskiej i będę ją sprawował aż do czasu zwołania Sejmu Ustawodawczego.
Art. 2. Rząd Republiki Polskiej stanowią mianowani przeze mnie i odpowiedzialni przede mną, aż do zebrania się Sejmu, Prezydent Ministrów i Ministrowie. 
Art. 3. Projekty ustawodawcze, uchwalone przez Radę Ministrów, ulegają mojemu zatwierdzeniu i uzyskują moc obowiązującą, o ile sama ustawa inaczej nie stanowi, z chwilą ogłoszenia w "Dzienniku Prawa Państwa Polskiego"; tracą one moc obowiązującą, o ile nie będą przedstawione na pierwszym posiedzeniu Sejmu Ustawodawczego do  jego zatwierdzenia.
Art. 4. Akty rządowe kontrasygnuje Prezydent Ministrów.
Art. 5. Sądy wydają wyroki w imieniu Republiki Ludowej. [...]
Art. 7. Mianowanie wyższych urzędników państwowych, zastrzeżone w myśl przepisów dotychczasowych Głowie Państwa, wychodzić będzie ode mnie, na propozycję Prezydenta Ministrów i właściwego Ministra. [...]

Józef Piłsudski
Prezydent Ministrów: Jędrzej Moraczewski

Cyt. za: Wiek XX w źródłach. Wybór tekstów źródłowych z propozycjami metodycznymi dla nauczycieli historii, studentów i uczniów, oprac. M. Sobańska-Bondaruk, S.B. Lenard, Warszawa 1998, s. 133-134.

Galeria

Strona wykorzystuje pliki cookies dla lepszego dzialania serwisu.
Mozesz zablokowac pliki cookie w ustawieniach przegladarki.