Społeczeństwo po 123 latach niewoli

I do cywila...

Okólnik Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego w sprawie przyjmowania do szkół uczniów - żołnierzy (fragm.), Warszawa, 13 grudnia 1920 r.

Polska młodzież, uczęszczająca do szkół średnich na kresach, w kraju i poza jego obecnymi granicami, pospieszyła do szeregów wojskowych, by bronić Ojczyzny przed najazdem wroga. Szkoły z radością przyjęły powracających z wojska swoich wychowańców, otoczyły ich opieką i w myśl wskazówek Ministerstwa ułatwiają im uzupełnienie braków w nauce szkolnej. Nie wszyscy jednak uczniowie – żołnierze znaleźli miejsca w szkołach. Według nadchodzących do Ministerstwa wiadomości dotychczas pozostaje jeszcze poza murami szkoły znaczna liczba młodzieży polskiej, która bądź z powodu braku wolnych miejsc w szkołach, bądź zagubienia podczas zawieruchy wojennej świadectw szkolnych, wreszcie wskutek niezłożenia wymaganego przez dyrekcję szkoły egzaminu wstępnego, uczniami szkoły stać się nie mogą. Dotychczasowe usiłowania przyjścia tej młodzieży z pomocą ze strony państwa i społeczeństwa są niewystarczające, gimnazjum Państwowe dla b. wojskowych w Warszawie, kursy dla młodzieży kresowej, zorganizowane i prowadzone przez Koło Opieki nad uczniem żołnierzem w Warszawie i gimnazjum dla młodzieży kresowej Towarzystwa nauczycieli szkół średnich i wyższych w Bydgoszczy przygarnęły zaledwie część uczniów – żołnierzy, konieczną jest dalsza i szybka pomoc.

,,Dzienni Urzędowy Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego'', 1920, nr 23, poz. 155.

Okólnik Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego w sprawie przyjmowania na wakujące posady zdemobilizowanych żołnierzy (fragm.), Warszawa, 27 lipca 1921 r.

Zgodnie z uchwałą Rady Ministrów z dnia 12 lipca 1921 r. z powodu rozpaczliwego położenia licznych rzesz zdemobilizowanych żołnierzy pozostających bez pracy i grożącego stąd niebezpieczeństwa dla wewnętrznego spokoju Państwa, Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego poleca przyjmowanie na wakujące posady państwowe w pierwszym rzędzie zdemobilizowanych żołnierzy.

,,Dziennik Urzędowy Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego" 1921, nr 12, poz. 123.

Ziemia dla żołnierzy, 1921 r.

Ekspozytura M.S.W. [Ministerstwa Spraw Wewnętrznych] dla spraw demobilizacji podaje do wiadomości, że w porozumieniu z ministerstwem rolnictwa dóbr państwowych, oraz z głównym urzędem ziemskim, przystępuje do realizacji ustawy sejmowej z dn. 17.12.20 r. o nadaniu ziemi żołnierzom W.P. [Wojska Polskiego] na kresach wschodnich.

,,Przegląd Ziemiański'', 1921, nr 3-4, s. 2.

Galeria

Józef Dembieński o problemie kombatantów

Do ojczystych pieleszy po powracały tłumy zdemobilizowanych żołnierzy. Po koszmarnych przeżyciach wojennych pragnęli oni nie tylko odpocząć, ale ponadto, wynagrodzić sobie wojenne udręki i cierpienia rozrywkami i zabawami. Wytworzył się istny szał zabawowy. Jedna tańcówka goniła drugą, a każda zakrapiana obficie alkoholem. Stąd burdy i bijatyki.
Oczywiście, zabawy takie kosztowały sporo grosza. Zarobić je uczciwą pracą nie było możliwości, trzeba go było w inny sposób zdobyć, mianowicie w drodze kradzieży, grabieży, rabunków i napadów, którym ponadto sprzyjała osłona, jaką dają bory [Tucholskie -red.]. […]
Aby tym niebezpieczeństwom zaradzić, przyszedłem do przekonania, że uwagę, dążenia i aspiracje młodzieży trzeba na inne sprawy, godziwe i pożyteczne skierować. Nasamprzód założyłem czytelnie ludową, zachęcając młodzież do czytania książek. Następnie utworzyłem kurs języka polskiego dla młodzieży, ucząc ją pisowni, gramatyki, historii i literatury polskiej.
Aby zachęcić do korzystania z tych lekcji, obiecałam kursistom i kursistkom, iż postaram się, że po przyłączeniu pomorza do Polski otrzymają w niej posady, co też w przeważnej mierze nastąpiło. Brak mi jednak było stosownego po temu lokalu. Po opróżnieniu z jeńców obozu w Czersku, pozostał szereg pustych baraków. Po licznych wyjazdach do Czerska i wydatnym smarowaniu miarodajnych czynników, udało mi się nabyć jeden z najlepszych baraków wraz z urządzeniem do ogrzewania i oświetlania za psi grosz – 200 marek. […]
W tym baraku zbudowaliśmy scenę i garderobę. To dało mi możliwość założenia Towarzystwa Ludowego, towarzystwa młodzieżowego i utworzenia Kółka Amatorskiego. […] Powiedziałem sobie: „Niech się młodzież bawi, ale pod moim okiem i na oczach rodziców i bez alkoholu”. Posiadaliśmy też własną orkiestrą dętą. […] I przyznać mogę że zabawy te miały dobre powodzenie. Bawiono się ochoczo, wesoło i bez alkoholu. A ileż to targowania się ze mną i błagania było ze strony młodzieży o jeszcze jedną godzinę, a choćby i pół godziny, a nawet o ćwierć godziny, kiedy gdzieś kawał po północy wzywałem do zakończenia zabawy. […] Ta salka oddała naszej sprawie w ogóle niemałe usługi, służąc do urządzania w niej zebrań i kursów języka polskiego.

J. Dembieński, Radości mało - goryczy dużo - pamiętnik Pomorzanina z lat 1879 - 1920, Warszawa 1985, s. 323 - 324.

Galeria

Strona wykorzystuje pliki cookies dla lepszego dzialania serwisu.
Mozesz zablokowac pliki cookie w ustawieniach przegladarki.